Toruń. 18 lat temu zaginęła Aleksandra Walczak, dziennikarka "Nowości". Czy kiedyś uda się rozwikłać tę tajemnicę?

Justyna Wojciechowska-Narloch
Justyna Wojciechowska-Narloch
18 lat temu zaginęła Aleksandra Walczak, dziennikarka "Nowości"
18 lat temu zaginęła Aleksandra Walczak, dziennikarka "Nowości" Archiwum
Mija 18 lat od zaginięcia naszej redakcyjnej koleżanki Aleksandry Walczak. Mimo intensywnego śledztwa i nagłośnienia sprawy w mediach ustalić dało się bardzo niewiele. Dziś już chyba nikt nie wierzy, że Ola gdzieś jest i poukładała sobie życie na nowo. Czy jej zniknięcie do końca pozostanie tajemnicą, czy też jest szansa na przełom? My w "Nowościach" zawsze będziemy o niej pamiętać.

Obejrzyj: Odkrywamy Toruń. Tajemnice Lewobrzeża

Aleksandra Walczak była bardzo charyzmatyczną i ekspresyjną osobą. W pracy dziennikarskiej wręcz bezkompromisową i bardzo dociekliwą. Prowadziła oddział "Nowości" w Grudziądzu. Mieszkała pod miastem, w miejscowości Mały Rudnik.

Gdyby do jej zaginięcia doszło dziś, sprawę zapewne szybko dałoby się wyjaśnić. Policja błyskawicznie namierzyłaby jej telefon, ustaliła ostatnie logowania, a kamery monitoringu uchwyciłby jej auto. Nie przepadłaby jak kamień w wodę. Ola jednak zaginęła 18 lat temu.

Samochód na dworcu w Toruniu

Przypomnijmy, co się wtedy stało. W piątek, 12 marca 2004 roku Aleksandra Walczak wracała z urlopu w Szczyrku, gdzie wraz z synem i jego kolegą była na nartach. Ona jechała swoją skodą, a jej towarzysze drugim autem. Z kurortu wyruszyli po południu i wkrótce się rozdzielili - syn pojechał przodem, a Ola swoi tempem za nim. O godz. 23.28 dziennikarka zadzwoniła do syna, by powiedzieć, że mija właśnie Papowo Toruńskie, miejscowość, w której mieszkał. Powiedziała, że rusza dalej, do Małego Rudnika pod Grudziądzem, gdzie stał jej dom. To była ich ostatnia rozmowa.

Przez weekend nic się nie działo, ale w poniedziałek, 15 marca Aleksandra Walczak bez żadnego usprawiedliwienia nie przyszła do pracy w redakcji. To się nigdy nie zdarzało. Jej zaginięcie zgłoszono tego samego dnia. W środę, 17 marca, na Dworcu Głównym w Toruniu znalazł się jej samochód - czarna skoda fabia. W aucie nadal znajdowały się bagaże Oli i jej rzeczy osobiste. Brakowało jedynie dokumentów i komórki.

Jak można się domyślić, pozostawienie samochodu na dworcu miało sugerować, że dziennikarka gdzieś wyjechała. Że wcale nie dotarła do domu pod Grudziądzem. Może postanowiła odciąć się od dotychczasowego życia i rozpocząć nowe w innej części Polski czy Europy. W tę wersję jednak nie uwierzył nikt, kto znał Aleksandrę.

Błędy w śledztwie

Tu warto podkreślić, że śledztwo w sprawie zaginięcia Aleksandry na początku nie było prowadzone modelowo. Do soboty komórka kobiety była aktywna, jednak policjanci nie ustalili jej lokalizacji. Nie wykrył jej również żaden inny nadajnik, co może świadczyć o tym, że znajdowała się w stosunkowo niedużym zasięgu (liczba nadajników bts w roku 2004 była dość ograniczona). Do dzisiaj nie wiadomo, czyj odcisk palca znajdował się w samochodzie (wykluczono męża, syna oraz jego kolegę). Nie wiadomo, do kogo należały znajdujące się tam włosy. Nie ustalono, skąd pochodziła gruba warstwa kurzu, która znalazła się na samochodzie (ten również w niewyjaśnionych okolicznościach znalazł się na dworcu PKP trzy dni po zaginięciu kobiety). W domu dziennikarki w Małym Rudniku znaleziono z kolei koszulę nocną, a na niej ślad krwi. Nie doszukano się jednak związku ze sprawą.

W śledztwie pojawił się wątek udziału męża Aleksandry Walczak w jej zaginięciu. Anonimów kierowanych do policji i naszej redakcji sugerujących taką wersję było sporo. Telefony, telegramy, wizje jasnowidzów - wszystko wskazywało na to, że popełnione zostało morderstwo. Niczego jednak nie udał się ustalić. Pewne jest tylko to, że Oli nie ma z nami od 18 lat.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Toruń. 18 lat temu zaginęła Aleksandra Walczak, dziennikarka "Nowości". Czy kiedyś uda się rozwikłać tę tajemnicę? - Toruń Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na swiecie.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie